content_top_left
Transfer wiedzy z przymrużeniem oka PDF Drukuj
Poniedziałek, 27 Grudzień 2010 00:04
 
b-Link to program, który umożliwia korzystanie z komputera wyłącznie za pośrednictwem… mrugania! Choć wydaje się to niewykonalne, osoby z wprawą mruganiem potrafią zupełnie zastąpić myszkę i klawiaturę. Ta wyjątkowo innowacyjna technologia umożliwia ludziom całkowicie sparaliżowanym lub po amputacjach kończyn pełną obsługę komputera. Aplikacja programu jest darmowa. Jego autorką jest dr Aleksandra Królak z Politechniki Łódzkiej. Zapraszamy do lektury wywiadu z kobietą nauki, która z powodzeniem przeszła przez cały proces komercjalizacji wiedzy. Więcej...


 

 


 

 

 

 


TEKLA PLUS: Jest Pani przykładem naukowca, któremu komercjalizacja wiedzy się udała. 

Dr Aleksandra Królak: Miałam wielkie szczęście. Grupa TP szukała u nas na Politechnice Łódzkiej technologii, które mogłaby zaprezentować w Ogrodach Innowacji. W Zakładzie Elektroniki Medycznej, w którym pracuję, znalazła 4 opracowania. Zostały one zaprezentowane na ekspozycji, a dodatkowo 3 z nich są teraz w trakcie wdrażania lub już zostały wdrożone - m.in. mój projekt interfejsu do sterowania komputerem za pomocą mrugania.

Skoro mowa o szczęściu, czy jako przedstawiciel środowiska naukowego dostrzega Pani bariery stojące na przeszkodzie do sojuszu biznesu z nauką? Jeśli tak, to jakie?

Głównym problemem, według mnie, jest kwestia praw do konkretnego rozwiązania, które chcemy skomercjalizować. My, jako naukowcy, chcemy chronić nasze pomysły patentem lub wzorem zastrzeżonym. Z mojego doświadczenia wynika, że pomysły opatentowane wdrażane są mniej chętnie.

Jak na Pani sukces zapatrują się władze uczelni, a jak środowisko naukowe? Czy spotkała się Pani z głosami krytyki za „zarabianie na nauce”?

Reakcje na uczelni były bardzo pozytywne. Dostałam duże wsparcie od władz Instytutu Elektroniki. Spotkałam się również z uznaniem władz uczelni.

Wróćmy do programu b-Link. Skąd w ogóle wziął się pomysł na takie oprogramowanie?

Pomysł opracowania programu, który umożliwiłby obsługę komputera za pomocą mrugania, pojawił się podczas pracy nad moim doktoratem. W ramach badań, dotyczących oceny zmęczenia osoby korzystającej z komputera na podstawie zmian w mruganiu jej powiek napisałam program komputerowy, który automatycznie wykrywał mrugnięcia w obrazie z kamery internetowej. Kiedy dowiedziałam się, że mruganie to ostatni odruch, nad którym osoby sparaliżowane tracą kontrolę, postanowiłam wykorzystać mój program do komunikacji z komputerem.

Jak wyglądał proces realizacji: od pomysłu, przez prezentację inwestorom, po rzeczywiste prace nad b-Linkiem i udostępnienie go potrzebującym?

Na samym początku, kiedy powstał pomysł stworzenia programu umożliwiającego komunikację z komputerem za pomocą mrugania, pierwsze środki na realizacje otrzymałam w ramach projektu badawczego z Mechanizmu Wspierania Innowacyjnej Działalności Doktorantów PŁ WIDDOK. Prototyp systemu, jak już wspominałam, został zaprezentowany w Ogrodach Innowacji Telekomunikacji Polskiej w Warszawie. Tam też zapadła decyzja o wdrażaniu systemu i po kilku miesiącach od tego momentu rozpoczęły się prace nad programem, w których oprócz mnie brali udział czterej studenci Politechniki Łódzkiej oraz pracownicy TP.

Co z ochroną własności intelektualnej? Czy starała się Pani o patent lub inną ochronę?

Prototyp systemu był wielokrotnie prezentowany na konferencjach i wystawach jeszcze zanim pomyśleliśmy o staraniu się o patent i to niestety uniemożliwiło uzyskanie tej formy ochrony własności intelektualnej. Prawa autorskie zostały przez nas zachowane, a dzięki temu, że system nie jest opatentowany, program b-Link jest udostępniany na zasadach OpenSource.

Kto pomagał Pani w tworzeniu tego programu?

Jak już mówiłam, kiedy zapadła decyzja, że mój projekt będzie wdrażany, przyjęłam do zespołu czterech moich studentów. Zostaliśmy zakontraktowani przez Regionalny Park Naukowo-Technologiczny w Łodzi i w takiej formie współpracowaliśmy ze specjalistami z Orange Labs, centrum badawczo-rozwojowym Telekomunikacji Polskiej S.A.

Jaki w tym wszystkim był udział Centrum Transferu Technologii przy Politechnice Łódzkiej?

W 2008 roku, kiedy rozpoczynaliśmy rozmowy w sprawie wdrażania systemu do komunikacji z komputerem za pomocą mrugania przez TP, Centrum Transferu Technologii nie działało jeszcze tak prężnie. Z tego powodu cały proces wdrożenia przeszłam jedynie z pomocą kierownika Zakładu Elektroniki Medycznej i mojego promotora, prof. Pawła Strumiłło, oraz dyrektora Instytutu Elektroniki, prof. Andrzeja Materki. W konstruowaniu umowy pomogli nam oczywiści radcy prawni Politechniki Łódzkiej.

Czy b-Link cieszy się zainteresowaniem? Jak wyglądają statystyki ściągnięć? Czy docierają do Pani jakieś głosy zwrotne z podziękowaniami?

Co jakiś czas sprawdzam statystyki ściągnięć programu oraz komentarze użytkowników. Obecnie jest ich ponad 13tys. oraz 92% pozytywnych opinii. Zdarzają się też maile i telefony, w których ludzie, zarówno z Polski jak i z zagranicy, przekazują podziękowania lub propozycje udoskonalenia programu.

Zamierza Pani kontynuować przygodę z biznesem? Czy ma Pani jakieś nowe plany na komercjalizację wiedzy?

Obecnie skupiłam się na pracy badawczej i opracowywaniu nowych tematów i pomysłów. Jeżeli wynikiem tych prac będzie jakieś ciekawe rozwiązanie, które spotka się z zainteresowaniem potencjalnych inwestorów, na pewno zdecyduję się na kolejną przygodę z biznesem.

Przy nowym projekcie będzie już Pani bogatsza o doświadczenia z poprzedniego. Czego na pewno będzie Pani unikać, a co uczyni, by sprawnie dokonać transferu wiedzy do biznesu?

Na pewno tym razem nie zapomnę o staraniu się o patent. Może to utrudnić negocjacje z inwestorami, ale jednocześnie ułatwi zdefiniowanie wielu warunków umowy. I z pewnością skorzystam z pomocy Centrum Transferu Technologii.

Co powiedziałaby Pani naukowcom, którzy mają pomysł, ale brakuje im odwagi, by go zrealizować?

Zachęcam wszystkich, którzy mają pomysły na innowacyjne rozwiązania, do prezentowania ich potencjalnym inwestorom. Wiele wspaniałych pomysłów polskich naukowców kończy jako kurzący się projekt w szufladzie czy bibliotece, a przy odrobinie wysiłku mogłyby pojawić się na półkach w sklepach. Współpraca z przemysłem może na pierwszy rzut oka przerażać, ale jeśli skorzystamy z pomocy specjalistów, np. od przedsiębiorczości, inkubatorów technologicznych czy tzw. aniołów biznesu, wszystko stanie się dużo łatwiejsze.

 
Rozmawiał Filip Jurzyk

 
 
content_top_right
content_bottom_left content_bottom_right

Radio Tekla

Społeczności

PARTNERZY

ConsultingPlus

ases