|
Własny biznes, to marzenie wielu młodych kobiet i mężczyzn. I choć łatwiej znaleźć pracę etatową, perspektywa prowadzenia firmy warta jest podjęcia ryzyka. Najlepiej, gdy na biznes udaje się przekuć naukę wyniesioną ze studiów. Jednak komercjalizacja wiedzy nierzadko wymaga solidnego zaplecza finansowego. Skąd wziąć pieniądze, jeśli mamy rewelacyjny pomysł na firmę, ale z portfela wylatują mole? Więcej...
©iStockphoto.com/audioundwerbung
Unijny projekt TEKLA PLUS realizuje w województwie łódzkim kampanię promującą przedsiębiorczość akademicką (spółki typu spin-off lub spin-out) wśród przedstawicieli środowiska nauki i biznesu, jak również całej społeczności województwa. Spin-out, to firmy zakładane przez studentów, doktorantów czy pracowników naukowych i w jakiś sposób uzależnione od macierzystej uczelni. W przypadku spin-offów, ich działalność opiera się na doświadczeniach czy odkryciach z uczelni, ale jest niezależna organizacyjnie i finansowo.
W poprzednim artykule wyliczyliśmy szereg instytucji otoczenia biznesu i prowadzonych przez nie inicjatyw służących zachęceniu ludzi nauki do rozpoczynania przedsięwzięć biznesowych, a także ułatwieniu prowadzenia działalności innowacyjnym firmom już istniejącym. Dziś pora na sektor prywatny. Gdzie zdobywać pieniądze na rozkręcenie firmy?
Szukaj swojego anioła
Aniołowie biznesu to wytrawni biznesmeni, którzy inwestują własne pieniądze w nowe, bądź rozwijające się przedsiębiorstwa w zamian za ich udziały. Istnieją inicjatywy służące kojarzeniu aniołów-inwestorów z pomysłodawcami. Największa i najskuteczniejsza z nich, to ogólnopolska sieć Lewiatan Business Angels: www.lba.com.pl – Przyjmiemy z otwartymi ramionami ludzi nauki chcących komercjalizować wiedzę – zapewnia nas Jacek Błoński, szef LBA.
Okazuje się, że w Łodzi działa lokalna sieć pod nazwą Gildia Aniołów Biznesu: www.aniolybiznesu.org . To stosunkowo nowy projekt Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Gildia zajmuje się znajdywaniem innowacyjnych pomysłów na biznes lub firm we wczesnych fazach rozwoju i kojarzeniem ich z inwestorami. Agencja ma do wydania na ten cel 7,7 mln zł z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Z tych pieniędzy finansowana jest wstępna weryfikacja projektów, organizacja spotkań inwestorów z przedsiębiorcami, a także szkolenia i warsztaty.
Gildia Aniołów Biznesu realizuje swoją misję w oparciu o trzy zasady: poufność, partnerstwo i przejrzystość. Z uwagi na wysoką wartość informacji udostępnianych przez pomysłodawców, sieć gwarantuje najwyższe standardy bezpieczeństwa danych. Najlepsze projekty udostępniane są tylko zarejestrowanym w GAB aniołom biznesu, a wszystkie strony wiąże umowa o poufności. Co więcej, zarówno projektodawcy jak i inwestorzy przystępują do Gildii na równych zasadach. Projektodawca przedstawia swój pomysł, Anioł prezentuje swoją ofertę inwestycyjną. W trakcie negocjacji Gildia wspiera strony, by skutecznie doprowadzić do podpisania umowy inwestycyjnej. Procedura zgłaszania, oceny i prezentacji pomysłu jest przejrzysta.
Fundusze zalążkowe
Fundusze seed capital – czyli po polsku zalążkowe – wspierają inicjatywy biznesowe w bardzo wczesnym stadium rozwoju lub start-upy. Z tego względu są to inwestycje o podwyższonym ryzyku dające perspektywę bardzo wysokiej stopy zwrotu. Podstawową przesłanką inwestycyjną jest więc potencjał wzrostu. Z założenia finansowanie seed capital służy pokryciu kosztów początkowych etapów rozwoju firmy. Chodzi tu głównie o wydatki prawne, szczegółową analizę rynku, rozwój produktu i budowę kanałów dystrybucji.
Plan inwestycyjny zwykle przekracza nawet siedem lat. Przy tak ryzykownych przedsięwzięciach nie jest zaskoczeniem, że wiele z nich kończy się fiaskiem. Dlatego średnia oczekiwana stopa zwrotu z tego typu inwestycji rocznie przekracza niejednokrotnie kilkadziesiąt procent.
Nieliczne istniejące w Polsce fundusze zalążkowe otrzymują ogromną ilość aplikacji od pomysłodawców i początkujących przedsiębiorców, z czego większość jest odrzucana. Tylko najlepsze i perfekcyjnie opracowane pomysły przechodzą przez gęste sito weryfikacji. Następnie rozpoczyna się mozolny proces negocjacji pomiędzy potencjalnymi inwestorami a podmiotem starającym się o finansowanie. Nieliczni szczęśliwcy docierają do końca procedury i podpisują umowę inwestycyjną.
Fundusze przygody
W przypadku funduszy venture capital ryzyko inwestycyjne jest zdecydowanie niższe, niż przy funduszach zalążkowych. Inwestor wspiera bowiem firmę, która już jakiś czas działa na rynku i może wykazać się pewnymi osiągnięciami, ale potrzebuje zastrzyku pieniędzy na dalszy rozwój. Inwestor staje się wspólnikiem spółki i bierze na siebie ryzyko inwestycji razem z pozostałymi właścicielami firmy. Mają wspólny cel: rozwój firmy i wzrost jej wartości w perspektywie kilku lat. Właśnie - ilu? Zwykle są to inwestycje w perspektywie od trzech do siedmiu lat. Ale venture capital to nie tylko pieniądze. Charakterystycznym elementem inwestycji vc jest wspieranie przedsiębiorcy z know-how w zakresie prowadzenia biznesu, finansów, marketingu, regulacji prawnych i organizacji pracy. Doświadczony w biznesie współwłaściciel wprowadza też pozostałych wspólników w sieć swoich kontaktów.
Inwestorów grupy venture capital jest zdecydowanie więcej niż funduszy seed capital. Zrzesza ich Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych (PSIK). Jego serwis internetowy zawiera użyteczną wyszukiwarkę funduszy – wystarczy wpisać branżę i potrzebną kwotę pieniędzy, by otrzymać listę wyników: www.ppea.org.pl
Inne sposoby pozyskania kapitału
Fundusz private equity odmawia współpracy? Nic straconego, jest jeszcze kilka możliwości. Przedsiębiorstwo może pozyskiwać kapitał na rozwój zaciągając dług poprzez kredyt bankowy lub emisję obligacji, poszukując inwestora branżowego, lub też sprzedając akcje na rynku NewConnect. Każdy z tych sposobów ma jednak wady: banki wymagają bowiem wysokich zabezpieczeń i obciążają obowiązkiem regularnych spłat, a w młodych lub zadłużonych firmach trudno o finansową płynność. Inwestor branżowy natomiast zwykle przejmuje kontrolę nad nabywaną spółką, włącza ją w swoje struktury, co skutkuje utratą jej niezależności. Emisja akcji dla sektora MŚP jest przedsięwzięciem niezwykle skomplikowanym, czasochłonnym i kosztownym, a i tak nie daje to gwarancji pozyskania oczekiwanego kapitału.
Nie należy także zapominać, że wciąż można się starać o unijną dotację. Solidne i fachowe doradztwo w tej dziedzinie oferują Centra Transferu Technologii na uczelniach, a także instytucje jak Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości czy Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Zanim zaczniemy zadawać pytania konsultantom, skorzystajmy z zasobów internetu. Nieocenionym źródłem wiedzy na temat unijnych funduszy jest serwis www.funduszeeuropejskie.gov.pl/ .
Co zrobić, jeśli wszystkie przytoczone wyżej sposoby zawiodły? Przede wszystkim – nie poddawać się. W całej Polsce regularnie inicjowane są nowe konkursy na biznesplany lub plebiscyty na najlepsze wynalazki. Informacje na ich temat trafiają do portali takich, jak www.pi.gov.pl , czy www.een.org.pl/ . Warto też spróbować umówić się na spotkanie z pracownikiem firmy inwestującej w nowe technologie. Dla przykładu, fortunę w polskie wynalazki inwestuje Grupa Orange, która uruchomiła w Polsce centrum R&D Orange Labs: www.orange.com
Podsumowując, możliwości na uzyskanie dofinansowania na start lub rozwój biznesu opartego na wiedzy, są nieograniczone. Osoba z potencjałem na przedsiębiorcę będzie wiedzieć, że jak nie wpuszczają drzwiami, to trzeba wejść oknem. Przy realizacji dobrego pomysłu na biznes, niezbędnymi kompanami podróży będą upór i konsekwencja. Nie zaszkodzi także odrobina szczęścia. Można przecież zgłosić się do „Milionerów”, czy też nowego programu TV4 „Dragons’ Den – jak zostać milionerem”. Na Zachodzie ludzie sukcesu często powtarzają: „sky is the limit”. I mają rację!
Tekst: Filip Jurzyk
|